Cruach Ardrain i Beinn Tulaichean

Nr 20, Cruach Ardrain i nr 21, Beinn Tulaichean

Wymowa: kruah ad-ran; bin tulahen

Znaczenie nazwy: stack of the high region; hill of the hillocks

Wysokość: 1046m n.p.m.; 946m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 87.; 220.

Data wejścia: 22.02.2009

Oba munrosy leżą w Glen Falloch, górując nad miasteczkiem Crianlarich. Efektowna kopuła Cruach Ardraina rzuciła nam się w oczy kiedy w kwietniu zeszłego roku wchodziliśmy na Ben More’a. Ponadto do Crianlarich Hills mamy blisko, a dni jeszcze są krótkie. Licząc na przygodę w śniegu bardziej interesującą niż w zeszłym tygodniu, zapakowaliśmy raki i keczapy, i wyruszyliśmy.

Już w trakcie podróży stało się jasne, że na śnieg nie ma co liczyć. Od zeszłego weekendu niemal wszystko poszło się kochać. Pocieszałam się, że przynajmniej zdjęcia będą ładne, lubię graficzny efekt jaki dają śnieżne łachy skontrastowane z ciemnym zboczem.

Parking z którego zaczynamy trasę leży nieopodal miasteczka przy drodze A82. Wiedzie z niego wyraźna ścieżka. Po przekroczeniu mostku na River Falloch porzucamy ją, skręcając w lewo pod kątem prostym, by wzdłuż lasu wbijać się na pierwsze wzniesienie masywu, Grey Height, o wysokości 686m n.p.m. Ten odcinek jest widoczny na zdjęciu poniżej:

Po osiągnięciu Grey Height wędrujemy szeroką, łagodną granią. Od jej najwyższego punktu, Cruach Ardraina, dzieli nas jeszcze jedno wzniesienie, Meall Dhamh (814m). Wysokość zyskujemy łagodnie i nieuciążliwie – ot, spacer w przepięknej scenerii. Za plecami mamy rozległą Glen Falloch, po lewej również wyprowadzającą na Cruacha, bliźniaczą do naszej grań Stob Garbh, zza ktorej wystaje potężny szczyt Ben More’a (no nam tak w sumie nie do końca wystawał, jako że partie szczytowe przez cały czas pozostawały w chmurze). Po prawej, nad dolinką rzeki Falloch wznoszą się kolejne munrosy, Beinn a’Chroin (jego kawałek widać po prawej stronie fotki) i An Caisteal:

Beinn a’Chroin i An Caisteal

Wierzchołek Cruacha ukazuje się nam dopiero gdy wspinamy się na Meall Dhamh – ma formę rozległej, majestatycznej, o regularnych kształtach kopuły.

Po lewej stronie widoczny początek grani Stob Garbh, w dole wysoko położony kocioł Coire Ardrain:

Od Meall Dhamh logiczny kierunek jest tylko jeden. Ścieżka jest mylna, bo omija wierzchołek dążąc dalej na przełęcz, więc do góry pchamy się według uznania.

Na kopułę Cruacha wchodzi się dość stromo, ale podejście jest za krótkie, żeby na poważnie dać w kość.

Poniżej nasza trasa z podejścia szczytowego – widać kolejno Meall Dhamh, Grey Height i przycupnięte w dolinie Crianlarich:

Na ostatnim planie Ben Lomond

Crianlarich

Tuż przed szczytem ogarnęły nas chmury i zaczęło się robić nieco skaliście. We mgle najpierw osiągnęliśmy niższy wierzchołek, udekorowany kamiennym kopcem – z niewielkiego wypłaszczenia poniżej wydawało się, że to już, ale na szczyt właściwy należało jeszcze kawałek zejść, a potem znów podejść. Oba wierzchołki są podobnej wysokości, rozdzielone łagodną przełęczą. Poniżej ten prawidłowy, widoczność niestety zerowa:

Z powodu mgły byliśmy mocno zdezorientowani. Od strony wschodniej Cruach opadał bardzo stromo, częściowo po skałach – latem pikuś, przy zalodzeniu należałoby jednak mocno uważać. Z początku wydawało się nam, że to tędy powinniśmy się kierować na drugiego munro, coś nam się jednak nie zgadzało. Niezależnie od wątpliwości topograficznych postanowiliśmy, że wracamy. Przy takim wietrze i zimnie nie było sensu pchać się dalej, jeśli nie można by było zrekompensować sobie tych niedogodności widokami. Zawróciliśmy na pierwszy wierzchołek, skąd mieliśmy zamiar kierować się prosto w doł, w dolinę rzeki Falloch. Jednak po wydostaniu się poniżej granicy chmur plany uległy zmianie. Drugi munro, Beinn Tulaichean, stał sobie oto przed nami, łatwo dostępny i na wyciągnięcie ręki:

Na Beinn Tulaicheana idzie się z przełęczy wręcz relaksacyjnie. Dopiero z podejścia można ocenić, jak fajną górą jest Cruach Ardrain. Jego masyw jest naprawdę potężny, a rozgałęzienia – z kopuły schodzą cztery granie – ustawiają go w zupełnie innej kategorii, niż prościutkiego topograficznie Schiehalliona.

W okolicach wierzchołka wiało tak, że można było niemal położyć się w powietrzu, parcie wiatru utrzymywało człowieka na nogach. Spotkaliśmy kilka osób wchodzących z przeciwnej strony – na BT można wspiąć się także z Inverlochlarig.

Schodziliśmy tak jak lubię najbardziej – po swojemu. Kopułę szczytową Cruacha strawersowaliśmy od lewej, wchodząc do niewielkiej kotlinki:

… a potem widoczną po prawej przełęczą (nie tą najniższą). W rejonie szczytowym Cruacha jest sporo skał i niewysokich, za to pionowych ścianek, które nasz bardziej ogarnięty w temacie kolega uznał za "interesujące".

Poniżej tenże kolega zmierza w kierunku przełęczy:

Za przełeczą otworzył się widok na znajomą dolinę, ale że cały czas znajdowaliśmy się w partiach szczytowych, czekała nas jeszcze bardzo długa droga w dół.

Wycieczka była naprawdę świetna. Nietrudno (*), a przy tym wysoko i bardzo widokowo. Sposób na zdobycie dwóch munros z jednej strony łatwy, ale jednak trasą o zdecydowanie bardziej wyrazistym charakterze niż monotonna wbijka ramieniem Schiehalliona. Męczących podejść brak, najbardziej daje w kość zejście, głównie ze względu na długość bo stromizn tam nie ma. Polecam zarówno początkującym munrobaggerom, jak i większym dzikom. Towarzyszący nam koledzy zaliczali się każdy do jednej z tych kategorii i obaj byli zadowoleni.

Komplet zdjęć: >>LINK<<


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s