Stob Ban i Mullach nan Coirean

Nr 23, Stob Ban i nr 24, Mullach nan Coirean

Wymowa: stob ban; mulah nan koran

Znaczenie nazwy: white peak; summit of the corries

Wysokość: 999 n.p.m.; 939m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 140.; 236.

Data wejścia: 13.03.2009

Zatęskniło nam się do the Mamores. Rejon Lochaber, to jest Glencoe, Mamoresy i Nevis Range jest naszym ulubionym w Highlandzie, a widzieliśmy już sporo. Grupa Mamoresów jest spektakularna ze względu na genialne położenie pomiędzy Glencoe a Ben Nevisem, tatrzańskie przewyższenia, długość podejść i przepiękne miejsca startu wycieczek, czyli Kinlochleven albo moja ukochana Glen Nevis.

Nie byliśmy pewni jak z pogodą, a Stob Ban z Mullach nan Coireanem wydały nam się prostsze topograficznie niż trzy pozostałe z lokalnych munros (Binnein Mor, Binnein Beag i Sgurr Eilde Mor), więc na wypadek pogorszenia się widoczności jak na poprzedniej wyprawie zdecydowaliśmy się na wariant mniej skomplikowany orientacyjnie.

Trasa wychodzi z przedostatniego parkingu w Glen Nevis, tego samego na którego schodzi się ze Sgurra a’Mhaim kończąc Ring of Steall. Zresztą przez pierwsze kilkaset metrów to jest ta sama droga, dopiero potem zygzaki ścieżki na Sgurr a’Mhaim podrywają się w górę, my zaś wędrujemy sobie na relaksie dolinką pomiędzy masywami jego i Stob Bana.

Dolinka – właściwie głęboki i stromy wąwóz – jest bardzo przyjemna. Wysokość zyskujemy sukcesywnie acz bez większego wysiłku. Stosunkowo szybko zaczynają się wyłaniać interesujące rzeczy:

Skały po prawej to wschodnie ściany Stob Bana. Już we wrześniu, oglądane z Ring of Steall, wywarły na nas wrażenie. Teraz, przy śniegu, prezentowały się jeszcze dramatyczniej:

Pogoda, odwrotnie niż na poprzedniej wycieczce, poprawiała się z chwili na chwilę.

Wkrótce ukazała się grań zamykająca dolinę. W lewo prowadzi ona na Sgurra an lubhair, element Ring of Steall, w prawo zaś na nasze munrosy.

Na przełęcz idzie się bezproblemowo, a ślady dupozjazdu wskazywały że i z zejściem nie byłoby kłopotu.

Z przełęczy na szczyt Stob Bana już ściśle granią, po prawej ręce mając spektakularne wschodnie ściany, po lewej – strome, ale jednak zbocze. Podejście wyglądało na ostre, ale nietrudne. Otuchy dodawała też wydeptana ścieżka.



Widoki z przełęczy były piękne. Na drugim planie północna grań Glencoe:

Poniżej zaś końcówka RofS, czyli od lewej Sgurr a’Mhaim, Devil’s Ridge kulminujące w Stob Choire a’Mhail, oraz Sgurr an lubhair:

Grań wyprowadzająca na Stob Bana przy śniegu prezentowała się bardzo efektownie. Z jednej strony przepaść i nawisy, od których przezornie trzymaliśmy się w pewnej odległości, z drugiej też stromizna, choć tu spaść nie bardzo było z czego. No i towarzyszące nam cały czas widoki na Glencoe i coraz wyższego króla Benka po prawej stronie.

To podejście jest nieco żmudne, ale niedługie – większość wysokości zyskaliśmy podchodząc przez dolinę.

Na samej końcówce znajdowała się może dwumetrowa pionowa ścianka, w ktorej poprzedni wędrownicy wyrzeźbili piękne stopnie, tak że wchodziło się jak po schodkach. Z tą ścianką było o tyle śmiesznie, że nie było widać co jest za nią. Mogło tam być podejście końcowe, mogła być przepaść. Powyżej było tylko błękitne niebo. Niezależnie od siebie podjęłyśmy z Dorotą milczącą decyzję, żeby puścić Mariusza przodem. Okazało się, że powyżej jest już faktycznie ostatnie, łagodne podejście na sam wierzchołek.
 
Kiedy wreszcie osiągnęliśmy jego kopułę, zachwytom nie było końca. Nasza grań prezentuje się zeń imponująco: dopiero teraz w pełnej krasie widać, jak tam po jednej stronie można się elegancko spierdzielić.

Po lewej Sgurr a’Mhaim

Ze Stob Bana można prześledzić niemal całą dalszą trasę. Dłuuuga grań wiedzie spacerowo na niewybitny wierzchołek Mullacha nan Coireana, z którego dalej opada łagodnym ramieniem:

Rejon szczytowy Stob Bana robi wrażenie. Idziemy ponad wschodnimi ścianami, przed nami już na wpół wiosenna Glen Nevis. W dodatku nawet nie marzyliśmy że pogoda nas tak rozpieści.



Dupozjazdy też były, a jakże:

Na grani Mullacha czeka nas kilka krótkich podejść w górę i w dół, ale to co najżmudniejsze już za nami. Góra niby niecharakterna i naleśnikowata, ale od północy opadająca pięknym kotłem – tak jest zbudowanych wiele wzgórz Szkocji, chociażby całe Cairngormsy. Z jednej strony hałda, z drugiej konkret – nawet Ben Nevisa da się podciągnąć pod tę zasadę, choć to inna skala, zwłaszcza konkrety poważniejsze.

Jest nawet króciutki odcinek skalistą grańką, a w paru miejscach od północy występują całkiem ciekawe formacje. Owszem, jest to spacer, ale spacer interesujący.

Droga na wierzchołek jest naprawdę długa, na mapie widać że odległościowo cała ta trasa porównywalna jest z RofS, tyle że o wiele łagodniej ukształtowana.

Grupa the Mamores ze szczytu Mullacha, Stob Ban to to niepozorne (!) wzniesienie po prawej:

Widoki z Mullacha są imponujące – nie dość że znajdujemy się na ostatnim od zachodu szczycie w grupie Mamoresów, co daje unikalną perspektywę całego pasma, to otwierają się panoramy na zachód, z odległymi wzniesieniami Glen Affric, Glen Shiel, i innymi które jeszcze ciężko nam zidentyfikować. Fort William leży u naszych stóp.
Jestem naprawdę wdzięczna losowi że pogoda spieprzyła się dopiero na Mullachu.

Zejście zaczęło się niewinnie, łagodną granią. Jazdy rozpoczęły się dopiero po znalezieniu się poniżej granicy śniegów. Na odcinku może kilometra (stroma łąka, potem brzozowy lasek) wszystko pływało. Taka pora, wiadomo że ten cały śnieg musi gdzieś znikać. Wkrótce zrobiło nam się wszystko jedno bo buty i tak mieliśmy przemoknięte na wylot.
Na ostatnim fragmencie bagno płynnie przeszło w quasi tatrzański bór, rzecz w Szkocji rzadka i przywołująca miłe wspomnienia. Borem już krotko i sucho na parking.

Trasie daję **, za malowniczość należałoby się znacznie więcej. Po raz kolejny potwierdziło się, że jak po widoki, nie masz jak w Mamoresy. Piękny rejon, wycieczka łatwa a przecież w prawdziwie górskim klimacie. Aż żal, że w tym paśmie została nam tylko jedna trasa. Dobrze, że obok leży słabo przez nas spenetrowana Nevis Range. Jak skończymy, będziemy szaleć tam.

Całość (polecam, piękne zdjęcia wyszły) pod >>LINKIEM<<

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s