Sgurr nan Gillean


Nr 75
, Sgurr nan Gillean

Wymowa: skur nan giljan

Znaczenie nazwy: rocky peak of the young man (za MunroMagic)

Wysokość: 964m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 191.

Data wejścia: 31.07.11


Naszą przygodę z Black Cuillins na wyspie Skye postanowiliśmy rozpocząć właśnie tym przepięknym i charakternym munrosem. Prowadzą na niego trzy granie o różnym stopniu trudności. Najcięższa, Pinnacle Ridge, to piątkowy scrambling (tatrzańskie 3) i wymaga umiejętności zjeżdżania, którego ja wciąż muszę się nauczyć. Droga turystyczna to miejscami eksponowany, trójkowy solidny scrambling (tatrzańskie 0+) i nią mieliśmy schodzić. My wybraliśmy opcję trzecią, przez West Ridge. Ma ona również kilka wariantów do których jeszcze wrócę, nasz był najłatwiejszy (technicznie co nie znaczy że psychicznie), jedynkowy.

Zatrzymaliśmy się u przeciwległego, południowego krańca Cuillins, na kempingu w Glen Brittle (o kempingach napiszę oddzielnie). Jest to fantastyczny punt wypadowy w pasmo.


Droga rozpoczyna się z parkingu opodal Sligachan Hotel. Cel widnieje prosto przed nami, monumentalna bryła trzech szczytów: Sgurr nan Gillean, Am Basteir z jego słynnym zębem oraz już mniej śmiały Bruach na Frithe.


Póki co naszym celem jest przełęcz pomiędzy Sgurrem nan Gillian a Am Basteirem. Droga idzie prosto jak strzelił. Z początku wędrujemy wrzosowiskiem, wkrótce – na wysokości Basteir Gorge – grunt robi się stromszy i skalisty, natomiast pod samą przełęcz podchodzimy stromym piargiem.

Tak z podejścia prezentuje się Pinnacle Ridge:


A tak West Ridge (samego wierzchołka nie widać):


Z przełęczy możliwe są cztery warianty: dwa dwójkowe i dwa jedynkowe. Trudniejsze Nicholson’s Chimney oraz Tooth Chimney wyprowadzają na grań powyżej jej kluczowego miejsca, czyli Arete. Łatwy komin Tooth Groove wyprowadza wprost na Arete, a Lota Ledge idzie w ogóle od drugiej strony. My wybraliśmy wariant przez Tooth Groove. Oznaczało to dla mnie konieczność zmierzenia się z moimi lękami. Arete to krótki, ale bardzo i obustronnie eksponowany odcinek grani. Mimo jego niewielkiej technicznej trudności oboje wiedzieliśmy, że muszę tam iść na linie. Nie chcieliśmy powtórki z Lodowego Konia, a tu grań miała być węższa.

Tooth Groove to komin na wysokości pana w czerwonym polarze:

Ekipa przed nami w kominie:

Faktycznie okazał się prosty i równie dobrze mogliśmy użyć liny dopiero na górze.

Arete okazało się dokładnie tak przerażające jak sobie wyobrażałam. Grań na tym naprawdę krótkim odcinku tworzy kilka bloków skalnych, trochę podobnie jak na Koniu ale są mniejsze i nie da rady się po nich suwać. Ekspozycja jest ogromna. Potem mamy czterometrową ściankę, wciąż w ekspozycji, i… to koniec trudności. Dosłownie kilka metrów, nie wyglądających źle, ale z taką lufą, że nie można sobie pozwolić na najmniejszy błąd.

Mariusz przeszedł ten kawałek na pełnym luzie, na żywca, w ogóle nie zdeprymowany. Idąc tłumaczył mi gdzie będę mieć dobre stopnie i chwyty. Ciężko mi było na to patrzeć i odetchnęłam z ulgą kiedy skończył z przelotami i usiadł w już bezpiecznym miejscu.

Na Arete jak wspomniałam absolutnie nie dało by rady się suwać, należało tu wykonać kilka manewrów. Dla osoby z lękiem ekspozycji prawdziwe wyzwanie, nawet na linie (na żywca po prostu bym tam nie poszła). Chwyty i stopnie były, nie wszędzie rewelacyjne ale wystarczające. Przeszłam sprawnie, pozdejmowałam przeloty. Lufa wywarła na mnie ogromne wrażenie ale dzięki asekuracji mogłam się skupić na trudnościach technicznych, a te nie były duże. 

Reszta grani to dwójkowy – trójkowy scrambling, miejscami bardzo stromy ale z doskonałym tarciem. Bezpośredniej lufy już wiele nie ma, a jeśli już to tylko na jedną stronę.

Poniżej widok na Am Basteir, na którego również podchodzi się z tej przełęczy:

Tuż pod szczytem przechodzimy przez okno skalne:

O wierzchołku Sgurr nan Gillean przewodniki rozpisują się, jaki to on nie jest "powietrzny". Tu w Szkocji górskie szczyty poza Cuillinami są znacznie szersze i nie tak eksponowane, a przynajmniej nie z każdej strony, stąd wierzchołek porównywalny ze świnickim pod względem rozległości i lufiastości jest czymś na tyle niecodziennym, by robić z niego coś w rodzaju Żabiego Konia…

Żeby dostać się na południowo-wschodnią grań należy przejść przez długie i faktycznie nieźle podcięte, ale absolutnie bezproblemowe bloki skalne, po czym – z początku bardzo stromo – scramblingować w dół. Ta droga "turystyczna" nie cieszy się zbyt dobrą sławą, jako że (w lokalnych warunkach) swoim stopniem trudności przewyższa najcięższe warianty na większość gór. Mamy tu do czynienia z konkretnym scramblingiem, dla osoby chodzącej po Tatrach, nawet tylko po polskiej stronie i po szlakach, nie przedstawiającym niczego nowego. Faktem jednak jest że dla tych munro-baggerów, którzy nie mają aspiracji wspinaczkowych i na co dzień są przyzwyczajeni do podejść ścieżkami, może to być zupełnie nowa jakość.  

Na początku scramblingujemy bezpośrednio granią, po pewnym czasie jest możliwość przeniesienia się na łatwiejszy teren po prawej stronie. Droga wcale nie jest do końca oczywista i trzeba wybierać ją rozważnie, zwłaszcza kiedy idzie się w chmurach. Nam jak widać pogoda dopisała.

Jeden z fragmentów czysto scramblingowych:

W teorii powinno się zejść do przełęczy, ale kiedy grunt na zboczach trochę się położył, ścięliśmy kawałek. Droga powrotna do Sligachan jest niestety dużo dłuższa od podejścia i z początku wiedzie męczącym rumowiskiem. 

Wycieczka była po prostu wspaniała i większej zachęty do dalszej eksploracji Czarnych Cuillinów nie mogłam sobie wymarzyć. Z moim lękiem ekspozycji poradziliśmy sobie liną i polecam to wyjście wszystkim z analogicznym problemem, jako że technicznie naprawdę trudno nie jest. Przypominam też o pozostałych trzech wariantach. Ponadto West Ridge jest dużo krótsza od grani turystycznej, więc choć w jedną stronę ułatwiamy sobie życie.

Wszystkie zdjęcia: >>LINK<<

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s