Meall Greigh, Meall Garbh i An Stuc

Nr 103, Meall Greigh; nr 104, Meall Garbh; nr 105, An Stuc

Wymowa: mil grei; mil garf, an stuk

Znaczenie nazwy: hill of the horse studs; rough hill; steep hill (za MunroMagic)

Wysokość: 1001m n.p.m.; 1118m n.p.m., 1118m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 136.; 35.; 34

Data wejścia: 30.03.13


Tych trzech munrosów brakowało nam żeby skompletować grupę Lawersa. Wraz z Ben Lawersem i Beinn Glasem tworzą łańcuch dla bardzo szybkich do pokonania za jednym zamachem. Lawers, dziesiąty na liście munrosów, wybija się zdecydowanie choć Meall Garbh i An Stuc też zajmują wysokie lokaty. An Stuc do 1997 roku był uznawany za przedwierzchołek swego sąsiada i nie miał statusu munro – przełęcz między nimi jest naprawdę płytka – i w sumie nie wiem czy go uzyskał na skutek dokładniejszych pomiarów czy też uznano, iż przez wzgląd na jego charakter można trochę nagiąć reguły. 

Wycieczkę rozpoczęliśmy spod Ben Lawers Hotel. Można tam zostawić samochód na dolnym parkingu ale należy zapłacić w hotelu 5 funtów (można także po prostu wydać je w barze). Kawałek idziemy szosą, by po przekroczeniu Lawers Burn skręcić w lewo, do wąwozu wyrzeźbionego przez potok. Ścieżka najpierw prowadzi zboczem wąwozu, by wyprowadzić na łagodne stoki Meall Greigh. Na tym etapie była już pod śniegiem, więc na pierwszego munrosa wchodziliśmy po prostu tak jak było nam wygodnie.

Meall Greigh z parkingu:


Ben Lawers, An Stuc i Meall Garbh zdjęte z tego pierwszego podejścia:


Loch Tay:

Image Hosted by ImageShack.us

Bałam się że ze względu na duże przewyższenie do pokonania to będzie orka na ugorze, ale zbocze było tak łagodne że wchodziło się lekko. Meall Greigh, najniższy z trójki, jest połogi i niezbyt charakterny ale w śniegu przezentował się cudnie. Wszystko prezentowało się genialnie, a najbardziej północno-wschodnie zbocze An Stuca:

Image Hosted by ImageShack.us

W lecie bywa jakoby problematyczne ponieważ jest, przy sporej stromiźnie, mocno zerodowane. Mieliśmy nadzieję że śnieg będzie tam związany i bez lodu, i ogólnie raczej ułatwi niż utrudni.

Widok z Meall Greigh na resztę trasy:


Zejście z pierwszego munrosa było fantastyczną zabawą, jako że zbiegaliśmy po gigantycznym, niemal dziewiczym (bardzo niewiele śladów) polu śnieżnym – niesamowita sprawa po raczej słabej zimie, nie spodziewaliśmy się że końcówka sezonu tak pozytywnie zaskoczy. Znów, schodzi i podchodzi się łagodnie, a oba szczyty dzielą dwa kilometry.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Wchodziliśmy wzdłuż płotu, który wyglądał jak flotylla obcej cywilizacji.

Image Hosted by ImageShack.us

Z wierzchołka Meall Garbh widoki były takie, że poczuliśmy się w końcu jak w górach. Mamlorn, Glencoe, Ben Nevis, masyw Cruachana, Ben Lui, wzgórza koło Bridge of Orchy, reszta grupy Lawersa, Shiechallion z satelitami…


Poniżej Stuchd an Lochain a za nim początek Glencoe. Wydają się być bardzo blisko siebie, ale to skutek zoomu, w rzeczywistości dzieli je kawał Rannoch Moor.


An Stuc faktycznie w pierwszej chwili nieco mnie zaniepokoił. Raz że faktycznie skubaniec wyglądał na mega stromy, dwa – był calutki pokryty śniegiem. Ten drugi fakt oczywiście rzucał się w oczy już z pierwszego podejścia ale teraz jakoś nabrał znaczenia. Wszystko bowiem zależało właśnie od śniegu.

Image Hosted by ImageShack.us

Im bardziej się obniżaliśmy, tym lepiej jednakowoż to wyglądało:

Image Hosted by ImageShack.us

Opracowaliśmy wstępny plan którędy najlepiej lawirować po śnieżnych pólkach, i zeszliśmy na przełęcz.

Image Hosted by ImageShack.us

Faktycznie cholernik był stromy, że bez raków nie podchodź!

Te 165 metrów przewyższenia było najbardziej męczącym kawałkiem trasy. Ale śnieg był rewelacyjny, szło się jak po drabinie, wszystkie skałki przykryte i jedyne o czym trzeba było pamiętać to ostrożność we wbijaniu raków, żeby się nie sturlać. U zarania kopuły szczytowej nie mogłam się nadziwić, że to już – ponieważ nie trawersowaliśmy a parliśmy prosto w górę, wysokość zyskiwaliśmy momentalnie.

Image Hosted by ImageShack.us


Na sto-piątym munro:

Image Hosted by ImageShack.us

Na przełęcz pomiędzy Stucem a Lawersem, który prezentuje się stąd gigantycznie, schodzi się dość łagodnie. 


Zbocze którym obniżaliśmy się do całkowicie zasypanego Lochan nan Cat jest już sporo stromsze, ale spuściliśmy jedynie jedną tyci-mini lawinkę 🙂

Image Hosted by ImageShack.us

Czekał nas jeszcze długi powrót podnóżami wszystkich trzech munrosów, z koniecznością przekraczania kilku mniejszych wąwozów. Trochę nas wymęczył, zwłaszcza że tu na dole słońce mocno rozmiękczyło śnieg. Jednakowoż doszliśmy i zapłaciliśmy za parking konsumując po pincie ale’a.

Była to jedna z naszych fajniejszych zimowych wycieczek, oczywiście w dużej mierze ze względu na pogodę i warunki, ale sama trasa też jest bardzo ładna. Zrobiliśmy ok. 16km, acz zmęczyłam się niewspółmiernie do odległości, pewnie dlatego że jednak trzy munrosy to nie to samo co analogicznie długa tura na jeden plus marsz doliną. Uważam że sezon zimowy, dość mizerny w tym roku, został zamknięty z klasą.

Mapka ASAP.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s