Creag Meagaidh


Nr 110, Creag Meagaidh

Wymowa: kreig megi

Znaczenie nazwy: bogland crag (za MunroMagic)

Wysokość: 1128m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 30.

Data wejścia: 18.05.13


Tym razem pogoda miała być w najlepszym wypadku średnia, jednak byliśmy zdecydowani zrealizować ambitny plan: trzy munrosy, w tym najlepiej znane Creag Meagaidh. Góra ta popularność zawdzięcza pięknym klifom opadającym do Coire Ardair. Tu zdjęcia w pełni ukazujące o co chodzi: >>LINK<< . Pozostałe dwa munrosy sąsiadują z nią od wschodu a przewyższenia między nimi nie są jakieś straszliwe, więc były realne szanse na ogarnięcie tej trasy.

Parkujemy na północnym brzegu Loch Laggan (trasa A86) – parking jest bardzo duży i nie do przegapienia.

Poniżej turystyczna droga przez przełęcz zwaną the Window (na Creag Meagaidh odbija się z niej w lewo):

Image Hosted by ImageShack.us

My z początku zakładaliśmy możliwość wbijania najłatwiejszą z tras kotła, Easy Gully, ale ilość śniegu nas powstrzymała (nie wzięliśmy raków). Na pewno jest to fajny pomysł na przyszły sezon.

Image Hosted by ImageShack.us

Zatrzymaliśmy się na popas nad Lochan a’Choire, jeziorem położonym na dnie Coire Ardair, z którego przy lepszej pogodnie pięknie byłoby widać klify (patrz link powyżej), w złudnej nadziei że może chmury się trochę podniosą. Niestety stały tak nisko że widzieliśmy zaledwie podstawę ścian i wyloty żlebów.

Biorąc poprawkę nie tylko na śnieg, ale i ogólnie pogarszającą się pogodę, postanowiliśmy wchodzić przez the Window. Ścieżka prowadząca nań jest z początku bardzo wyraźna – wije się po stromym zboczu, przekracza strumień, wbija ostro do góry by w końcu rozmyć się i zatracić w rumowiskach. Przy widoczności żaden problem, przełęcz widać jak na dłoni, my jednakowoż mieliśmy drobne problemy nawigacyjne. 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Pogoda pogarszała się cały czas. Na przełęczy pierońsko wiało – nie było to jeszcze ostateczne highlandzkie ekstremum, ale wystarczyło żeby mnie przesunąć czy wywrócić. Chłopaki zdecydowali się wchodzić na rympał, bezpośrednio z przełęczy na zachód. Stromizna była tam duża, trochę scramblingu więc że wiatr robił ze mną co chciał wolałam pójść ścieżką – prowadzi dalej w poprzek siodła przełęczy i skręca w lewo dopiero przy jego końcu. 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Wkrótce spotkaliśmy się u zarania plateau – był to pierwszy i ostatni moment kiedy udało się zobaczyć wierzchołek, to nie ten z kopcem tylko wybrzuszenie po prawej:

Image Hosted by ImageShack.us

Wydawało się, że będzie to krótki spacer. Nic bardziej błędnego. Widoczność pogarszała się przez cały czas. Z początku mogliśmy chociaż popodziwiać nawisy ponad kotłem:

Image Hosted by ImageShack.us

… ale kiedy weszliśmy głębiej w płaskowyż, do podziwiania była tylko jednolita biel i zupełnie straciliśmy orientację.

Image Hosted by ImageShack.us

Na szczęście Maciek miał GPS a ponadto udało się znaleźć stary, ledwo ale widoczny ślad. Mimo to wielokrotnie musieliśmy przystawać i ustalać, czy dobrze idziemy. Te krótkie ale częste postoje wydłużyły to, co wydawało się być spacerkiem, co najmniej dwukrotnie.

Przy kopcu GPS potwierdził – udało się znaleźć szczyt 🙂

Image Hosted by ImageShack.us

Wracając mieliśmy identyczne kłopoty z nawigacją i kiedy dotelepaliśmy się do the Window było po czwartej. Raz, że za mało czasu na kontynuowanie na pozostałe munrosy, dwa byliśmy przemoczeni i przewiani, postanowiliśmy więc schodzić, acz bez specjalnego żalu. Jeden cel padł, przyroda dobrze nas wygrzmociła, naprawdę nie było na co narzekać.

Image Hosted by ImageShack.us

Gdy wracaliśmy chmury stały odrobinę wyżej i pozwalały podziwiać nieco większe partie Coire Ardair:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Powrót dłużył się jak nie wiem, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że podjęliśmy słuszną decyzję. Do samochodów dotarliśmy dobrze stytłani oraz mokrzy, stwierdziliśmy jednak zgodnie że wycieczka była super. Bardzo dobrze że zostawiliśmy te dwa munrosy na później – będzie można tam wrócić w ładniejszy dzień, kiedy kocioł będzie odsłonięty, i wejść na plateau przez Easy Gully, czyli trzy grzyby w barszcz 🙂

Zrobiliśmy ok. 18 km:


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s