Sgurr Eilde Mor


Nr 43, Sgurr Eilde Mor

Wymowa: skur eldż mor

Znaczenie nazwy: large rocky peak of the hind

Wysokość: 1010m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 123.

Data wejścia: 17.07.09

W Mamoresach zostały nam jeszcze trzy munros, które postanowiliśmy machnąć na jeden raz.

Jako że leżą po sąsiedzku na wschodnim krańcu grupy, włazi się od Kinlochleven (zachodnie robi się od Glen Nevis). Początek trasy przy jednym z najbardziej malowniczo położonych hoteli Szkocji, czyli The Mamore Lodge.



Mamore Lodge leży już na pewnej wysokości, co pozwala zaoszczędzić siły. Idziemy wyraźną ścieżką, najpierw mijając małe prywatne gospodarstwo (z braku lepszego słowa, "posesja" brzmi za dumnie). Po podwórku kręciła się zadziwiająca postać. Wysoki staruszek z długą siwą brodą i szopą poczochranych włosów, ubrany w czerwony śpioch (!) – widok jak z westernu, brakowało mu tylko strzelby – który zaburczał  na nas nieelegancko, abyśmy przypadkiem nie przełazili podwórkiem. Pouczenie było zbędne, już tamtędy wędrowaliśmy idąc na Na Gruagaichean (>>LINK<<) i wiadomo było, że ścieżką można dziadkowe włości ominąć. Osobnik w każdym razie mocarny, nie wiadomo czy bardziej Dziki Zachód, czy Święty Mikołaj w cywilu.

Loch Leven, po lewej Pap of Glencoe (aka Sgurr na Ciche)

Po krótkim czasie osiągamy wylot dolinki pomiędzy Am Bodach i Na Gruagaichean, którą to wbijaliśmy się na tegoż ostatnim razem. Teraz jednak prosto jeszcze przez jakieś 20 minut, dopóki nie wyłoni się jezioro, Loch Eilde Mor.
Znad jeziora nasz pierwszy planowany munro, Sgurr Eilde Mor, prezentował się niezbyt interesująco. Chociaż prawdę mówiąc, niewiele było widać. Pogoda, która przynajmniej do wczesnego popołudnia miała być ładna, pozostawała we względnie stabilnym stanie umiarkowanego spieprzenia.



Jeszcze przed osiągnięciem jeziora w lewo odbija wyraźna ścieżka, my jednak postanowiliśmy wchodzić opcją drugą, czyli ścieżką zaczynającą się nad samym jeziorem, pozwalającą osiągnąć naszego munrosa całkowicie na przełaj ("na przełaj" bądź "na rympał" zarezerwowane jest dla gór niższych, dopiero od Tatr Wysokich można mówić o direttissimie;P), kosztem większej stromizny.

Jakkolwiek maszerowaliśmy wcale nie najgorzej, podejście okazało się zaskakująco długie. Sgurr Eilde Mor wbrew pozorom taki mały nie jest. Najpierw osiągnęliśmy zawieszony w połowie drogi na szczyt kocioł z jeziorkiem, skąd zaczęło się podchodzenie właściwe.

Szczyt jest widokowy, fajnie wygląda Glencoe od północy, niestety Ben Nevisa z przyległościami zasłaniały chmury, ale nie wątpię że byłoby na co popatrzeć. Stamtąd też ukazała się wreszcie dalsza część naszej planowanej trasy, to jest Binnein Beag:



Oraz jego znacznie większy brat Binnein Mor:



Które jedynie tak udało się razem zmieścić w kadrze:

Ze Sgurr Eilde Mor schodziliśmy do kotła z jeziorkiem najpierw dość wąskim kawałkiem grani, potem piarżystym, trochę upierdliwym zboczem. Po zejściu spojrzeliśmy na dwa Binneiny, potem na siebie, westchnęliśmy i wszystko było jasne. Zmęczenie materiału, które spowodowało że w zeszły weekend zrobiliśmy sobie urlop od gór, zrobiło swoje. Od lutego łazimy co tydzień, niezależnie od pogody. Cel – polepszenie kondycji na Tatry – został osiągnięty (powiedzmy, że moja nadal pozostawia trochę do życzenia, ale było gorzej), wyjazd za dwa tygodnie, trzeba sobie zrobić lajtowszy okres, żeby się nie zarżnąć. Binnein Beag i Binnein Mor postanowiliśmy ogarnąć kiedy indziej. Z kotła zeszliśmy ładną ścieżką, trawersującą łagodnie zbocza ponad Loch Eilde Mor, cały czas z widokami na Glencoe i Rannoch Moor. Ścieżka ta to ta sama, o której wspominałam że nie zdecydowaliśmy się nią wchodzić – akurat nadała się do zejścia.

Sgurr Eilde Mor z kotła prezentuje się całkiem elegancko, jak na munrosa ścieżkowego. Ma linię góry, łatwej bo łatwej ale jednak nie rozdeptanego krowiego placka, jak Macdui czy Cairn Gorm.

Glencoe od płn

Powyższa wycieczka z pewnością nie zapisze się w naszej munrosowej kronice jako jedna z najbardziej spektakularnych, ale podobało mi się. Lubię takie bezpretensjonalne spacery od czasu do czasu. Fakt, że ostatnio tylko takie uskuteczniamy, ale jest to dobry sposób na utrzymanie kondycji przy jednoczesnym oszczędzeniu się.
Za dwa tygodnie Tatry.

Kilka fotek: >>LINK<<


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s