Ben Vane

Nr 54, Ben Vane

Wymowa: ben wiin

Znaczenie nazwy: middle hill

Wysokość: 915m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 283.

Data wejścia: 2.01.10

Ben Vane zamyka listę munrosów, mierząc 3001 stóp. Pomimo iż to jedynie 77 metrów wyżej niż Krupówki, można się nieco zmęczyć, jako że startujemy z 50m n.p.m. Położony w Alpach Arrocharskich, na przeciwko Ben Vorlicha, został przez nas wybrany dość przypadkowo – ze względu na pozytywne prognozy pogody dla tego rejonu oraz nieco ciekawszy, niż dla jego sąsiadów, opis z The Munros. A tak naprawdę było nam raczej wszystko jedno, byleby w końcu ruszyć tyłki po przerwie spowodowanej moim choróbskiem.

Początek trasy taki jak na Vorlicha, przez Glen Sloy. Wkrótce skręcamy w lewo, do dolinki oddzielającej naszego Bena od sąsiadów, Beinn Narnain oraz Beinn Ime. Z dolinki wbijaliśmy się na rympał, ewentualne ścieżki i tak były przysypane. Stok, z początku łagodny, wkrótce wystromiał. Śnieg był sypki, dość głęboki, raki przydały się dopiero w partiach podszczytowych, gdzie był mocno związany, było też sporo lodu. Nawigacja nie stanowiła problemu ponieważ prowadziło nas samo ukształtowanie terenu.

Trasa sama w sobie nie była szczególnie ekscytująca, ale widoki mieliśmy momentami bardzo przyjemne:

Liczyliśmy na zabawę taką jak na Ben Lui, ale nie wyszło przede wszystkim ze względu na warunki śniegowe. Ten południowo-zachodni zakątek Szkocji jest dość ciepły ze względu na Golfsztrom, co nie czyni okolic Loch Lomond wymarzonym celem na zimowe wycieczki. Postanowiliśmy, że na razie damy sobie spokój z tym obszarem, i będziemy szukać tras bardziej na wschód.

Z wierzchołka schodziliśmy po swojemu, kierując się na tamę na Loch Sloy. Nie obyło się bez przygód. Było wpadanie w dziury, zabawy na zalodzonym stawku, liczne upadki, odrąbywanie sopli oraz rzucanie nimi, ataki na zamrożone kolonie owczych bobków, a Mariusz z pożyczonym drugim czekanem przeszedł kilkumetrowy pionowy lodospadzik żeby zobaczyć jak to jest. Stwierdził, że męcząco 😉

Przy schodzeniu towarzyszył nam ładny widok na Ben Lomonda:

Wycieczka bez szału, ale sympatyczna, choć teraz zdecydowanie mamy ochotę na jakiś konkretniejszy cel. Niech tylko pogoda pozwoli, na weekend jest już parę pomysłów…

Dodaj komentarz