Blaven


Nr 136, Blaven (Bla Bheinn)

Wymowa: blawen

Znaczenie nazwy: niejasne, prawdopodobnie blue hill (za MunroMagic)

Wysokość: 928m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 252.

Data wejścia: 10.7.14

Wakacje zaczęliśmy od Blavena nieprzypadkowo… Trasa turystyczna liczy sobie w obie strony zaledwie 7 km, toteż wyjechaliśmy o takiej porze jak zwykle, na Skye dotarliśmy po 13 i zdążyliśmy go bez problemu zaliczyć. Byliśmy zdeterminowani ponieważ pogoda była za dobra żeby ten dzień zmarnować wyłącznie na podróż. 

Z Blavena i jego sąsiada Clach Glasa z którym tworzą masyw są niesamowite kozaki, a trawers obu uchodzi za klasykę (zaawansowanego) scramblingu. Jest tam też wiele innych dróg scramblingowych i wspinaczkowych. Trasa turystyczna natomiast to dreptanina, do wejścia dla każdego. Nie jest jednak nudna!

Za Broadford należy skręcić na miejscowość Torrin (droga B8083). Start z parkingu nad Loch Slapin.

Clach Glas, czasami nazywany "Matterhornem Skye" (być może z emfazą ale polecam wyggoglać jego zdjęcia pod różnymi kątami, ma charakter), to oczywiście ten po prawej, oddzielony przełączką Putting Green.

Poniżej zaznaczyłam jak biegnie ścieżka turystyczna:

W terenie nie było do końca oczywiste, w którym momencie skręcić żeby zacząć się piąć w górę, wydeptanych dróżek jest tam więcej. Generalnie książkowa wchodzi w zbocze tuż za wielkim boulderem poniżej i dalej biegnie jego prawym ograniczeniem – warto się jej trzymać żeby wyżej mieć widoki na Clach Glasa znad samej krawędzi.

Wspinaczka mocno zerodowanym zboczem szłaby szybciej, gdyby nie oglądać się na okrągło za siebie, na wciąż rozszerzającą się panoramę West Highlands i wysp.

Poniżej widok na Loch Slapin, które jest zatoką, oraz półwysep Sleat (to wciąż Skye, mainland dopiero na ostatnim planie).

Putting Green i Clach Glas wreszcie z bliska. Zdążyłam się odzwyczaić od takich widoków. Trudno uwierzyć że to przecież wcale nie Cuilliny, a Red Hillsy. Chociaż ogólna opinia jest taka że te dwa szczyty to Cuilliny honoris causa. Popieram, dla mnie też Blaven jest Cuilinem. 

Kolejny w masywie, korbet Garbh Bheinn, też jest piękną górą, ale na razie mamy inne priorytety.

Odrobina scramblingu jest jedynie pod szczytem, można trudniej (kominkiem) albo bez trudności.

W centrum zdjęcia wyspa Raasay:

Efekt szoku przy wchodzeniu tą trasą jest porównywalny do tego który odczuwa się po raz pierwszy wchodząc na Krzyżne z Doliny Gąsienicowej. Widok miażdży system.

Najspektakularniej prezentuje się oczywiście Sgurr nan Gillean, ale to akurat było wiadomo jak dwa plus dwa jest cztery 😉

Nas interesował też dość intensywnie Am Basteir, nasz cel na kolejny dzień (ten z zębem). Potem miało się okazać, że i nieplanowany z początku Bruach na Frithe, ta ścięta piramida po lewej, się załapał.

Red Hillsy, z najwyższym Glamaig, która to nazwa zawsze jednakowo nas bawi:

Trasę pokonaliśmy (w obie strony) w cztery godziny, acz spokojnie da się sporo szybciej. Nam niby się śpieszyło (żeby zdążyć znaleźć nocleg / rozbić namiot), ale w taki dzień nie dało się nie pokładać i nie podziwiać widoków. W rezultacie i popodziwialiśmy, i z namiotem nie było problemów (pole w Sligachan), a nawet zdążyliśmy zjeść obiadokolację w barze Sligachan Hotel.

Był to najlepszy z możliwych start urlopu, a i później miało się dziać…

Mapka z Walkinghighlands >>LINK<<


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s